niedziela, 5 lipca 2009

Karnawał Blogowy RPG # 1: Przyszłość gier fabularnych


Dobrze jest czasem poczuć się częścią jakiejś większej społeczności. Okazję do tego daje rozpoczęty przez Borejkę Karnawał Blogowy, czyli inicjatywa, w czasie trwania której chętni uczestnicy piszą notki na zadany temat. Pierwszym tematem jest „Przyszłość gier fabularnych”. Wiele mądrzejszych ode mnie osób napisała już swoje wpisy. Teraz moja kolej na zaklinanie rzeczywistości i wróżenie z fusów.

Zacznę od technologii. Cóż, już teraz zobaczyć można cudowne stoły z wyświetlaczami zamontowanymi w blatach, poczytać można o rozszerzonych rzeczywistościach, czy zagrać przez sieć (przez forum, czat, czy skype). Wszystko to fajne, ale moim zdaniem tak naprawdę niewiele się w przyszłości pod kątem wykorzystywania technologii na sesji zmieni. Te wszystkie gadżety, a zwłaszcza nowe media do gry są ledwie substytutami. Myślę, że większość osób ceni RPG właśnie ze względu na to, że jest to okazja na spotkanie ze znajomymi i spędzenie miło czasu w kreatywny sposób. Tego poczucia przynależności do paczki znajomych nie da się emulować programem komputerowym. Jak mawiał filozof „człowiek jest zwierzęciem społecznym”. Czyli cały rozwój technologiczny będzie miał pozytywny skutek dla tych osób, które z jakichś powodów nie mogą spotkać się ze znajomymi twarzą w twarz, a dla reszty będzie to zaledwie ciekawostka.

Rynek światowy jest tak naprawdę nudny. Mamy dwie największe firmy, czyli WotC i White Wolf. Obie te korporacje wydają dużo podręczników, ten drugi wspiera nawet różne konwencje i style gry. Pewnie w przyszłości zobaczymy jak dedeki coraz bardziej przenoszą się na komputery, aż wraz z nastaniem siódmej edycji zaprzestanie się dystrybucji papierowych podręczników. Z kolei WW pomimo sprzedawania swoich podręczników w pdfach wspiera graczy lubiących trzymać w łapkach opasłe tomiszcza (wspomnijmy Exalted i Hunter: the Vigil) i to się pewnie nie zmieni. Co jakiś czas uraczą nas nową grą na znanej już chyba wszystkim mechanice, za każdym razem dopracowując ją (w Scion znalazła się ulepszona mechanika walki w Exalted, więc jeśli dojdzie do trzeciej edycji rzeczonej gry, pewnie zobaczymy jeszcze bardziej ulepszone mechanizmy) w większym stopniu. Oczywiście poza wielkimi firmami są jeszcze mniejsze wydawnictwa i ludzie z pasją. Pinnacle wydaje ciekawe settingi do Savage Worlds, ma też dość liberalną licencję na swoją mechanikę, co pozwala innym wydawnictwom na tworzenie produktów wykorzystujących silnik SW. Paizo zabiera Pathfinderem część klienteli wizardom, a ostateczna wersja podręcznika niedługo będzie w sprzedaży (z tego co pamiętam już we wrześniu). Inne wydawnictwa wydają swoje gry lub materiały do większych projektów i to się nie zmieni.

Grognardzi jak byli, tak i będą. Na nich nie mają wpływu nowe-stare trendy. Będą grać jak lubią i jak robią to od trzydziestu lat. Kto wie, może kiedy pojawi się więcej retro-klonów, i to takich wydanych ładnie, nastąpi prawdziwy renesans starego stylu gry (czyli nowi gracze zamiast szukać wypaśnych gier, w których wszystko jest opisane sięgną do tych ładnych gier retro)? Chociaż z drugiej strony, erpegowcy są niereformowalni i nie wiadomo co im strzeli do głowy. Mam nadzieję, że ruch grognardzki nie umrze w przyszłości, bo dzięki zagranicznym forom i blogom (a także notkom Ojca Kanonika) dowiaduję się ciekawych rzeczy o moim hobby i mogę pogrzebać w jego przeszłości.

A na polskim poletku? Do niedawna napisałbym po prostu „dupa”. Ale teraz wszystko jawi się w jasnych barwach i jeśli pójdzie tak dalej, rynek ozdrowieje. Coś się w Polsze wydaje, coś się dzieje. W te wakacje i tuż po nich dostajemy mnóstwo gier, a dalej też może być fajnie. Furiath podał proponowane dodatki do Klanarchii, jeśli Exalted będzie sukcesem pewnie zobaczymy rozszerzenia, w końcu wychodzi Wolsung. Dzięki drukowi cyfrowemu coraz więcej twórców będzie mogło w małych nakładach wydawać swoje gry. Tworzy nam się prawdziwa scena Indie. Nie można zapomnieć o planowanym papierowym wydaniu TSoY. Z zapowiedzi Portalu wynika, że też mają kilka fajnych rzeczy w opracowaniu. Oj, dzieje się. Może tak naprawdę niewiele, ale ważne, że cokolwiek :P.

No i jeszcze o autorkach. Cóż, część z autorkowców pewnie wyda swoje gry drobnym nakładem, zasilając polską scenę gier niezależnych (dosłownie niezależnych, a nie innowacyjnych ;) ). Reszta będzie sobie pisać i cieszyć się z tego, że tworzą. Z tego co obserwuję na polskim forum aut orkowym, co jakiś czas pojawia się ktoś nowy i albo szybko znika, albo zostaje na stałe. Są ludzie, którzy mają fenomenalne pomysły i oni pewnie będą wspierać niszę darmowych gier. Są też tacy, którzy chcą napisać swoją grę, będącą ulepszeniem tego, w co do tej pory grali. I tacy też rozwiną drobny aut orkowy światek.

Podsumowując, nie wiem, czy tak naprawdę zmieni się wiele. Wszystko toczy się swoim wolnym rytmem, ludzie grają w różne rzeczy, niektórzy w to samo od czego zaczynali. Może i bunkrów nie ma, ale i tak jest fajnie ;).

2 komentarze:

Borejko pisze...

Juz updejtuje! Dzieki!

Tallana pisze...

Ja sobie zostanę przy Warhammerze, bo to jest klimat, w którym czuję się jak ryba w powietrzu i ptak w wodzie.:P Wychowałam się na imperialnym szlaku, dorastałam w lasach i na bezdrożach Starego Świata...
Ale zawsze, zawsze, zawsze, w świat gier rpg może uderzyć bomba atomowa i zmienić wszystko.