sobota, 4 lipca 2009

Klanarchia – Pierwsze wrażenia


Od razu ostrzegam: to nie jest recenzja. Nie wiem, czy w ogóle będę recenzował ten podręcznik, gdyż jego forma wymyka się mojej standardowej metodzie wyrażania opinii o podręczniku (czyli w praktyce: spis treści plus opis i ocena poszczególnych elementów).

Jakiś czas temu w moje łapki trafił podręcznik podstawowy do Klanarchii. Jeszcze cieplutki, prosto z drukarni. Było wszystko co w zamówieniu: książka, mapa i kostka… Chociaż nie. Kostki były dwie. I to w ramach przeprosin za to, że nie udało się na czas wyprodukować wszystkich zamówionych kostek do Klanarchii. Tą właściwą doślą pocztą. Na razie mam dwie czaszkowe całe. Duży plus za traktowanie klienta.

No, ale szczerze powiedziawszy, nie kupowałem Klanarchii dla gadżetów (bardzo je lubię, ale mniejsza o to). Kupiłem ją z kilku względów: a) Przemawiał do mnie sposób promocji, b) zachęciły materiały na stronie, c) okładka przechyliła szalę. I już na wstępie napiszę, że na zakupie się nie zawiodłem.

Pozytywne wrażenie odniosłem już po przekartkowaniu i obejrzeniu podręcznika. Twarda oprawa, szyty, w kolorze. Moim zdaniem ładny layout, przyzwoite ilustracje (nie podobały mi się tylko te typowo komputerowe, reszta w klimacie i stylu). Czytanie fragmentów na wyrywki też nastawiało mnie przychylnie. Po takim obejrzeniu podręcznika, odłożyłem go na bok, na chwilę. Zrobiłem miejsce na półce, ustawiłem go tam. Na dosłownie dziesięć sekund. Może i dzień wcześniej miałem gorączkę i czułem się okropnie. Wtedy to się nie liczyło. Nareszcie w łapkach trzymałem wyczekiwany podręcznik.

Tego pierwszego dnia przeczytałem ponad 150 stron. W tej chwili jestem na stronie 309. Nie udało mi się jeszcze skończyć z powodu czynników zewnętrznych, tzn. ładnej pogody i związanej z tym jazdy na rowerze, najazdów kolegów i wizyt u babci. Gdyby nie to, już bym pewnie skończył czytać.

Ale to, co przeczytałem do tej pory utwierdziło mnie w przekonaniu, że to gra dla mnie. Pomimo tego, że teoretycznie nie jestem w grupie docelowej (za mniej niż rok będę). Może mam odpowiedni dystans do czytanej treści, a może w podręczniku nie ma niczego co byłoby w stanie wprawić młodego człowieka na progu dorosłości w osłupienie i okrzyk „jestem na to za młody!”. No dobrze, pojawiają się drobne zapiski o tym, że w grze może być seks. To fajnie, tylko, że na mojej sesji i tak się ten seks nie pojawi w formie hardkorowej (tzn. nie będę opisywał takich scen), a jak jest w tle to nic się nie dzieje (przypominam scenę w namiocie Kserksesa w „300”, tam to było tylko tło).

Nazwy używane w podręczniku są klimatyczne (ale niektóre terminy zostały wprowadzone na siłę, jak „narracyjna zabawa fabularna” i „motoryka”) i będą dobrze brzmiały na sesji. Dobrze brzmią, kiedy się je czyta. Ale kiedy opowiadałem o świecie graczom, po usłyszeniu niektórych z tych nazw na twarzach graczy pojawiały się uśmiechy, a po Pielgrzymie Mordechaju zaczęli się śmiać.

Jeśli już o graczach mowa, mieliśmy już wprowadzenie. Razem z graczami określiliśmy o czym będzie gra, kim będą grać i co ich czeka. Potem stworzyli postacie. Rzeczywiście, zaczynając grę w Klanarchii postać jest specjalistą. Wiedźmiarz ma dwie z trzech umiejętności okultystycznych na 8 (i dzięki manewrowi będzie mógł z jednej z nich korzystać podczas walki ze splugawionymi), Żerca doskonale walczy bronią i jest małe prawdopodobieństwo, że go coś przestraszy (zimna krew na 9), najsłabiej na ich tle wychodzi egzorcystka, której najwyższa umiejętność jest zaledwie bardzo dobra (6). Za to ma takich umiejętności więcej niż reszta. Wszyscy są soldatami i nastawili się na militarkę. Z Wprowadzenia wyszło, że będą mierzyć się z watahami wilkołaków, którymi dowodzi jakiś jeszcze ukryty przeciwnik.

Na koniec kilka słów o mechanice. Ta zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. To chyba pierwsza mechanika, w której atrybuty nie mają wpływu na test (widziałem takie, w których nie ma atrybutów, ale się nie liczą w tej chwili), którą widziałem. Podstawy są bardzo proste, a schemat pentagramu logiczny i łatwy w użyciu (ale trochę czasu zajęło mi zorientowanie się, że tam faktycznie są strzałki). Dodatkowym plusem jest kostka za opis. Do tej pory myki za fajny opis widziałem tylko w Exalted i Scionie. Tutaj doskonale pasuje. A, że moi gracze lubią zdawać testy i dostawać dopaki, taka zasada na pewno pomoże uatrakcyjnić sesję.

No, a teraz wracam do czytania. Niedługo pewnie dojdę do rozdziału z mykami o tworzeniu scenariuszy :D. Chciałbym naprawdę bardzo podziękować Furiathowi i całej ekipie Klanarchii za przygotowanie takiego fajnego produktu, podręcznika, który już za pierwszym razem mam ochotę przeczytać w całości (łącznie z zasadami magii, które zwykle pomijam).

2 komentarze:

Borejko pisze...

No i widzisz teraz działa.
Jakbyś miał jakiś problem czy cóś z tymi templatkami wal śmiało.
Pozdrawiam.
PS. Tylko że zapomniałem co miałem napisać odnośnie Klanarchii heheheh.

Krzysztof "Khaki" Baranowski pisze...

Hej

Zrobiłem wywiad Video z autorem klanarchii
Można go zobaczyć na moim blogu:
http://khakiplaygame.blogspot.com/2010/01/wywiad-z-furiathem.html